Archiwum dla Lipiec 2010
Dlaczego nie jestem kibicem.
Wczoraj już od rana w pociągu było pełno wymalowanych pomarańczowych cudaków zdążających na paradę z okazji wygranej Mistrzostw Świata w Amsterdamie. (O 8.00 rano przynajmniej nie byli pijani, nie bekali i nie pierdzieli wuwuzelami.)
Coś kolo 200 tysięcy osób skakało w rytm techno podziwiając 20 chłopa skaczących też w rytmie techno tyle, ze na scenie. A wyglądało to tak:
(Ci, których nie wpuszczono na plac musieli się zadowolić ciepłym piwem i czekać aż łódź z młodymi bogami z radosnym pluskiem fal przepłynie kanałem machając publice lub obejrzeć na żywo w TV.)
Wieczorem tramwaju nie uświadczysz i z buira do stacji musiałam iść pieszo w pomarańczowej procesji, ramię w ramię z Łysym Techno Vikingiem bez koszulki. Szkoda, że nie miałam na sobie nic pomarańczowego, bo może wtopiona w tłum też bym sobie kopnęła puszkę czy dwie.
W oparach sikow i piwa doczłapalam do pociągu. Siadłam w pierwszej klasie, bo na korytarzu nie bylo juz miejsca. No i wkurw. Cały wagon klaszcze, wyjce wyją, nastolatki piszczą i drą japy śpiewając Odę do Piwa….i do Robbena.
Przysięgam wam, żaden ze mnie kibic…




